2. Przesłuchanie

Baardzo, ale to bardzo przepraszam was za zwłokę! Niestety moje zdrowie nie pozwoliło mi na to, aby skupić się na czymkolwiek innym jak na powrocie do zdrowia, a droga przede mną jeszcze bardzo długa.
Moja prawa nerka okazała się być niewydolna i niestety leżę w szpitalu i dopiero dziś dostałam laptopa.
Postaram się dodawać wpisy na bieżąco, ale nie wiem jak to będzie bo czasem ból nie pozwala racjonalnie myśleć a co dopiero pisać!
Pozdrawiam was serdecznie i liczę na to, że jeszcze ktoś z was tutaj ze mną jest!
________________________________________________________________________________

__ Zajęli dwa radiowozy, pewnie dlatego, że wszyscy nie zmieścili by się do jednego.
Naruto, Ino i Shikamaru nie czając się na nic wsiedli do auta z Asumą, mężczyzna spojrzał na Kakashiego i z uśmiechem wzruszył ramionami, nie mógł nic poradzić na to, że ludzie bali się jego przyjaciela i mało kto chciał z nim spędzać czas.
Hatake jedynie machnął ręką po czym spojrzał na stojącą bezradnie Sakurę, kiwnął głową na znak, że powinna wsiąść do jego auta po czym zajął miejsce za kierownicą.
_- Dziękuję, że zgodził się pan mnie zabrać.- Powiedziała zapinając pas a mężczyzna jej słowa skwitował milczeniem, gdyby nie Sarutobi z pewnością by jej ze sobą nie zabrał, miała szczęście, że pracowały z nim osoby o wysokim autorytecie i miększym sercu niż on.
Praca z kobietami zawsze kojarzyła mu się z niechcianymi wypadkami, może w pewnym sensie wiązało się to z sytuacją, która miała miejsce na samym początku jego kariery?
Z niezadowoleniem poprawił opaskę , którą nosił na oku po czym przekręcił kluczyki w stacyjce uruchamiając tym samym silnik radiowozu.
Wbił pierwszy bieg i agresywnie depcząc na gaz puścił sprzęgło wprawiając pojazd w ruch.
Różowowłosa wbiła się w fotel auta przeczuwając, że ta przejażdżka nie będzie należała do najprzyjemniejszych.
Zaraz za nimi ruszył drugi samochód a jego kierowca okazał się być równie ostrożny co i Kakashi.
Asuma zajął drugi pas ruchu po czym spojrzał na siwowłosego z szerokim uśmiechem, odpalił papierosa zwiększył bieg i docisnął pedał gazu do podłogi.
_- Zaczyna się…- Jęknął Naruto, za każdym razem po takiej przejażdżce bolał go żołądek i miał ochotę wymiotować, jednak nie mógł nic na to poradzić. Chociaż miał prawo jazdy nikt nie chciał dopuszczać go do kierownicy, może wiązało się to z tym, że był nowy, albo z tym, że dwaj starsi i rzekomo stateczni już mężczyźni chcieli się trochę pobawić. Duże dzieci!
Ino klasnęła w dłonie z zadowoleniem, lubiła szybką jazdę i wszystko co wiązało się z ryzykiem, być może właśnie dlatego wybrała pracę w policji, tutaj na brak adrenaliny nikt nie mógł narzekać!
Kakashi widząc poczynania znajomego uśmiechnął się pod nosem po czym wprawnie zmieniając biegi również przyśpieszył pracę samochodu po chwili zostawiając w tyle radiowóz Asumy.
Mijał inne auta z taką prędkością, że droga przed nimi zdawała się zwężać.
Sakura przymknęła oczy nie chcąc patrzeć na to wszystko, byli stróżami prawa, czy nie powinni łapać piratów drogowych, zamiast się w nich bawić?
_- Lepiej przywyknij.- Mruknął Hatake widząc reakcje dziewczyny, z której wiele sobie nie zrobił, to była już ich tradycja, odkąd zaczęli pracę razem, a trwało to już ładnych 10 lat!
_- Bawimy się w to kto pierwszy dojedzie do Koto, czy kto pierwszy zawiśnie na jakimś słupie?- W radiowozie rozległ się dźwięk krótkofalówki.
_- Zaraz się zrzygam !- Głos Naruto wdarł się w połączenie a Sakura słysząc roześmiała się, czyli nie tylko ona cierpi w tej sytuacji, może nie była to zbyt współczująca postawa, ale nie miało to w tej chwili znaczenia, we dwoje , nawet w innych autach, było trochę raźniej.
_- Koniec zabawy!- Krzyknął Asuma a na jego liczniku strzałka podniosła się groźnie.- Nie odpuszczę tym razem Hatake!
_- Zobaczymy, bez odbioru.- Mruknął Kakashi po czym wyprzedził kolejnych kilka aut , prędkość co prawda była już stała, ale Sakury wcale to nie pocieszało, jeszcze nigdy w życiu tak nie pędziła!
Kakashi zaś wydawał się być zupełnie nie wzruszony, ale nawet jeśli był dobrym kierowcą to jeden najmniejszy jego błąd mógł kosztować ich życie. Z takiej prędkości nigdy nie wychodzi się żywym.
Kiedy opony zapiszczały i wydobyła się spod nich ciemna , śmierdząca spalenizną smuga, dziewczyna uchyliła powieki.
Żyła, siedziała w samochodzie i wyglądało na to, że pojazd był zatrzymany, odetchnęła z ulgą rozglądając się po okolicy.
_- Jesteśmy na miejscu.- Powiedział Kakashi po czym zaciągnął hamulec ręczny. Wyłączył silnik i wysiadł z samochodu.
Sakura jeszcze chwile siedziała w fotelu starając się dojść do siebie, nie była pewna czy będzie w stanie przyzwyczaić się do tego typu rozrywek. Zdecydowanie bardziej wolała już mężczyzn mierzących do niej z pistoletu.
Wysiadła z pojazdu dopiero wtedy kiedy Asuma i reszta ich dogonili.
_- Żyjesz ?-Zapytał Shikamaru pomagając Uzumakiemu wydostać się z radiowozu.
_- Żyję tylko dlatego, że mam mocne serce, ale nie wiele brakowało!- Powiedział niezadowolony blondyn pochylając się nad kolanami, o które oparł ręce starając się uspokoić oddech.
_- Było super!- Stwierdziła Ino klepiąc Naruto po plecach.
Sakura spoglądała na to wszystko z widocznym brakiem zrozumienia, może i trochę ją to bawiło, ale w tej chwili była zdecydowanie bardziej przerażona niż skora do zadowolenia.
_- Dobra musimy podzielić się obowiązkami.- Zaproponował Asuma.- Ja i Shikamaru pójdziemy jeszcze raz przesłuchać ekspedientkę ze stacji,  Naruto i Ino sprawdzicie dokładnie miejsce gdzie ją znaleziono, może komuś umknął jakiś szczegół.
_- Ja z dziewczyną popytam w okolicy o tego człowieka, może ktoś go zna.- Mruknął Kakashi chociaż kolejne chwile spędzone w jej obecności wcale go nie zachęcały, wiedział jednak, że pewnie jako jedyny będzie w stanie zachować co do niej zdrowy dystans dzięki czemu łatwiej będzie mu skupić się na śledztwie niż na jej bądź co bądź pięknie wykrojonych przez naturę wargach!
To nie było tak, że nie dostrzegał kobiecych wdzięków. Owszem widział je, ale to wcale nie czyniło w jego oczach kobiet wartościowszymi istotami.

 

__ Różowowłosa zapukała do drzwi pierwszego z domów, nie było ich tu wiele, może siedem i każdy oddalony od siebie o sporą odległość. Domyślała się, że nikt nie rozpozna domniemanego sprawcy, chociaż coś mówiło jej, że człowiek, który widnieje na portrecie nie był oprawcą prostytutki, w razie ewentualnej pomyłki postanowiła nie mówić o tym głośno. Nie chciała , aby przełożony mógł zarzucić jej niekompetencje.
Po chwili w drzwiach stanął staruszek, krępy i zgarbiony.
_- Dzień dobry dziecko, w czym mogę pomóc?- Zapytał widocznie zaskoczony tym, że ktoś zawitał u jego progu.
_- Poszukujemy mężczyzny z tego portretu pamięciowego, kojarzy go pan może?- Odparła pokazując szkic Saia, mężczyzna wsunął na nos okulary i zamyślił się przez chwilę.
_- Pani wybaczy, pamięć nie ta, ale niestety… Jestem nawet pewien, że nie widziałem nikogo podobnego w okolicy, tutaj mieszkają sami starsi ludzie, młodzież już dawno uciekła do miast!- Objaśnił staruszek.
_- W razie gdyby jednak coś sobie pan przypomniał, bądź zobaczył go jakimś przypadkiem proszę zadzwonić niezwłocznie na policję.- Powiedział Kakashi stając tuż obok swojej różowowłosej towarzyszki.
_- Na policję? Czy ten człowiek zrobił coś złego w naszej okolicy?- Zapytał zaskoczony starzec.
_- Nie, jest poszukiwany jako świadek w pewnej sprawie i zależy nam bardzo na skontaktowaniu się z nim a może znaleźć się dosłownie wszędzie więc pytamy gdzie możemy. Tak czy siak , dziękujemy panu za pomoc i miłego dnia.- Sakura sprytnie wybrnęła z sytuacji. Wiedziała, że do póki nie zostanie złożone oficjalne oskarżenie człowiek ten może występować jedynie w charakterze świadka.
_- Nie ma za co, jeśli coś zobaczę na pewno zadzwonię!- To mówiąc mężczyzna zniknął za drzwiami swego domu.
Kakashi spojrzał na dziewczynę i pokręcił głową, miał niemalże pewność, iż nikt z mieszkających w tej okolicy osób nie będzie miał pojęcia kim jest chłopak z portretu.
__ Odwiedzili kolejnych kilka domów, ale niestety z każdego odesłani zostali z kwitkiem, nie mając podejrzeń co do tego, aby ktoś miał coś do ukrycia.
Hatake uznał, że czas wracać na komisariat, na niebie pojawiły się jeszcze bardziej gęste i ciężkie chmury a na dodatek zaczęło błyskać, co prawda nie bał się burzy, ale tutaj i tak na nic więcej się nie przydadzą.
_- Myślisz, że facet z portretu mógłby być zabójcą?- Zapytał siwowłosy uruchamiając silnik radiowozu.
_- Nie mam pojęcia, jego zachowanie jest trudne do odczytania no bo niech pan powie sam, z jednej strony żaden morderca nie trzęsie się ani nie zachowuje nerwowo, żeby nie zwrócić na siebie uwagi, a z drugiej strony człowiek, który nie ma nic na sumieniu, również nie zachowuje się w ten sposób, no chyba, że faktycznie był naćpany, albo cierpi na jakąś chorobę.- Odpowiedziała najostrożniej jak potrafiła, chciała zaznaczyć , że być może nieco się co do niego mylą.
_- Ja też obawiam się, że on wcale nie musi być mordercą a my tracimy czas szukając nie tego człowieka co trzeba.- Miała odrobinę racji i musiał jej to przyznać, wciąż jednak nie oznaczało to, że była dobrym materiałem na świetnego glinę. Takie wnioski mógł równie dobrze wysnuć ten, kto nigdy w życiu nie trzymał broni w ręce.
Ciekawy był jedynie kiedy cholerny Yamato zaznajomi się ze sprawą i będzie mógł wykonać profil mordercy oraz określić kim mógł być człowiek, którego portret pamięciowy był jak na razie jedyną poszlaką.

 

__- Nie dowiedzieliśmy się dosłownie nic, pracownica stacji potwierdziła swoje zeznania, przed i po mężczyźnie tankowało jeszcze kilka osób , ale nikt z nich nie wydawał się zachowywać podejrzanie.- Stwierdził Asuma siadając na rogu biurka Kakashiego.
_- U nas było podobnie, obeszliśmy wszystkie domy w okolicy i nikt nic nie kojarzył.- Powiedział siwowłosy bawiąc się ołówkiem.
_- My także nie mamy nic nowego, porzucona została w tym samym miejscu w którym ją zabito, żadnych śladów opon , żadnej podeszwy nic. Wszystko miało miejsce na trawie , przeczesaliśmy ją krok po kroku i niestety.- Naruto wzruszył ramionami , wiedział doskonale, że reszta nie specjalnie wierzy w jego umiejętności, ale był pewien, że wszystko sprawdzili dokładnie i nic nie mogło im umknąć.
_- Ja natomiast was zaskoczę! Otóż dostaliśmy telefon od starszego człowieka z Koto, który twierdzi, że widział chłopaka, ba! Zna go, pracował swego czasu w sklepiku, który znajduje się w sąsiedztwie domów, co prawda było to już kilka lat temu i nieco się zmienił, ale jest niemal pewien, że to właśnie on.- Oznajmił Iruka.
_- Kurwa Umino… To dlaczego nie mówiłeś od razu?!- Warknął oburzony Asuma.
_- A dlaczego wy nie pytaliście w sklepiku ?- Oburzył się młody mężczyzna.
_- Może dlatego, że był zamknięty?- Wtrącił Kakashi. Brązowowłosy zamilkł nie chcąc wchodzić w dysputę z przełożonym, czego by nie powiedział i tak nie miał szansy wygrać sporu.
_- W takim razie Shikamaru poszukasz wiadomości o właścicielu tego sklepu, zadzwonisz do niego u umówisz nas na spotkanie, ja pójdę zobaczyć gdzie podziewa się Yamato, a reszta niech póki co uda się na przerwę.
Widzimy się za pół godziny w tym samym miejscu.- Zakomenderował Asuma po czym podniósł się z blatu biurka i ruszył do wyjścia.
Wszyscy opuścili biuro Hatake, on zaś pozostał na swoim miejscu nerwowo przesuwając ręką po twarzy, sprawa wydawała się być nie do rozwiązania, żadnych świadków, żadnych dowodów , niczego co mogłoby naprowadzić ich na trop mordercy, na dodatek miał wrażenie, że nie będzie to ostatni trup jakiego przyjdzie im znaleźć w najbliższym czasie, coś podpowiadało mu, że sprawa jest znacznie głębsza niżeli mogłoby się to wydawać.

 

__ Różowowłosa kierując się planami budynku ruszyła do kantyny chcąc zamówić sobie coś na śniadanie.
Nie była pewna czy zdoła cokolwiek przełknąć, stres ściskał jej żołądek do tego stopnia, że robiło jej się nie dobrze.
W Osace na początku wszystko było jakieś prostsze, na dzień dobry nie przyszło jej szukać żadnego psychopaty, a i ludzie z którymi pracowała byli zupełnie inni niż ci tutaj.
Miała wrażenie, że wszyscy byli jakby lekko zastraszeni przez siwowłosego mężczyznę, który z jakiegoś dziwnego powodu sprawiał, że czuła w powietrzu ogromne napięcie, ale tak z nim miał chyba dosłownie każdy.
Stanęła w kolejce tuż za blondynem, z którym przyszło jej współpracować, jednak nie zamierzała wdawać się w zbędne rozmowy.
Myślami wciąż była zupełnie gdzieś indziej.
_- Sakura ? Co ty tutaj robisz?- Znajomy głos wyrwał ją z rozmyślań. Mechanicznie wręcz obróciła się do lady, a kiedy zobaczyła przed sobą młodą dziewczynę o długich, ciemnych włosach po prostu się uśmiechnęła.
Znajomy fioletowy refleks kosmyków sprawił, że choć przez chwilę poczuła się jak w domu.
_- Pracuję od dziś, a przynajmniej próbuję pracować…-Skwitowała z uśmiechem.
_- Neji, jeśli możesz zajmij się klientami, chciałabym porozmawiać ze starą przyjaciółką!- Mówiąc to podekscytowana dziewczyna przeskoczyła przez ladę i przytuliła Sakurę na przywitanie.
Zajęły jeden ze stolików na boku sali, mnóstwo różnych policjantów spędzało tu przerwę, jedząc lub po prostu oddając się rozluźniającym rozrywkom typu gra w karty!
_- Chociaż bardzo się cieszę to na prawdę jesteś ostatnią osobą, której się tutaj spodziewałam! Byłam pewna, że pracujesz w Osace!- Powiedziała Hinata uśmiechając się radośnie.
Za czasów liceum były ze sobą bardzo blisko , przyjaźniły się i praktycznie każdą chwilę spędzały razem, jednak wyjazd Sakury do szkoły oficerskiej nieco je od siebie oddalił.
_- Pracowałam, prawie dwa lata , niestety miała miejsce sytuacja, która zmusiła mnie do zmiany miejsca zamieszkania ,tak więc rodzice zaprzęgli mnie tutaj, jestem w zespole Kakashiego Hatake.- Wyjaśniła zielonooka.
_- Uhh… No to w takim razie musi nie być ci łatwo…
_- Szczerze ?-Sakura podniosła wzrok na swoją dawną przyjaciółkę.- To najdziwniejszy typ jakiego miałam szansę poznać.
_- Mnóstwo osób zwolniło się nie chcąc mieć z nim nic wspólnego, ponoć ma cięty język.- Hinata wydawała się być przejęta losem przyjaciółki, z resztą zawsze taka była.
Różowowłosa miała wrażenie, że mimo lat , które minęły od ich ostatniego spotkania praktycznie w ogóle się nie zmieniła. Życie pędziło do przodu, a Hinata wciąż była dokładnie taka jaką zapamiętała.
_- Ma, to prawda, ale nie zamierzam zbyt łatwo się poddawać, to nie w moim stylu.- Wzruszyła ramionami jakby to wszystko było jej trochę obojętne. Od momentu kiedy wypowiedział pierwsze słowa wiedziała , że nie będzie łatwo i nie zamierzała się tym przejmować na zapas, jeśli nawali cóż… Nie pozostanie jej nic jak zapłacić za swoje błędy.
_- Drogie panie! Przepraszam, że przeszkadzam, ale mógłbym wam na chwilę przeszkodzić?- Jasnowłosy mimo zadanego pytania nawet nie czekał na odpowiedź, usiadł obok Sakury i omiótł obie kobiety wzrokiem.
_- Jeśli musisz.- Mruknęła Sakura.
_- Otóż mam dla ciebie propozycję nie do dorzucenia, od czasu do czasu po pracy całym zespołem wybieramy się do pobliskiej knajpy na piwo i bilarda, nie miałabyś ochoty wybrać się z nami? Poznać pracowników nieco bardziej w końcu przynajmniej na jakiś czas będziesz na nas skazana!
_- Nie jestem pewna czy chcę wszystkich poznawać.- Mruknęła różowowłosa.
Naruto spojrzał na nią przez chwilę z brakiem zrozumienia po czym uśmiechnął się szeroko jakby doznał nagłego olśnienia.
_- Nie martw się , Kakashiego nie będzie , praktycznie nigdy nie przychodzi.
_- Ale jest zaproszony?- Zapytała spoglądając na blondyna.
_- Tak, Asuma zwykle go namawia, ale na prawdę rzadko kiedy mu się udaje, to strasznie drętwy typ.- Oznajmił Naruto.
_- Zauważyłam…

 

__ W małym biurze ponownie zjawili się wszyscy, nawet Yamato, którego wcześniej nie było.
Stał tuż przy biurku Kakashiego studiując papiery związane ze sprawą.
_- Właściciel sklepiku zamknął go jakieś 3 miesiące temu, chłopak pracował u niego prawie dwa lata, przez telefon wydawał się być bardzo zaskoczony, że policja interesuje się właśnie nim.
Dziś jeszcze nie ma go w Tokio, ale jutro wraca z urlopu i obiecał, że pojawi się u nas wraz z wszelkimi dokumentami, które zachował po współpracy z chłopakiem, na razie wiemy tyle , że nazywa się Keisuke Minoto.- Powiedział Shikamaru siadając na drewnianej , długiej ławce, która przypominała mu te ze szkolnych korytarzy.
_- Ja na razie wykluczam, aby człowiek, którego podejrzewamy mógł zabić dziewczynę, co prawda na razie nie jest to nic pewnego, musiałbym wysłuchać jego przesłuchania.- Yamato odłożył teczki na biurko po czym spojrzał wyczekująco na Kakashiego.
_- Dobra mam jego adres, Asuma i Ino przywieziecie mi go tutaj i przeprowadzimy wstępne przesłuchanie.- Siwowłosy zapisał adres zamieszkania chłopaka , który znalazł w bazie mandatowej.
_- Nie mamy nakazu.- Rzuciła Yamanaka przeczesując palcami blond grzywkę.
_- Nie wydaje mi się aby stawiał jakikolwiek opór aby tu przyjechać.- Zapewnił Yamato.
Asuma kiwnął głową przyjmując rozkaz przełożonego po czym wraz z dziewczyną opuścili jego biuro.
_-A reszta?- Zapytał Naruto.
_- Reszta na razie ma wolne, jeśli jednak chcecie usłyszeć przesłuchanie to musicie zaczekać.- Stwierdził Hatake.
__ Nie czekali długo na przyjazd młodego mężczyzny, wszyscy ruszyli korytarzem prowadzącym do sali przesłuchań, Kakashi wszedł z chłopakiem do małego pomieszczenia, było szare, mocno oświetlone, na jej środku stał drewniany stolik i dwa krzesła.
Mężczyzna skinął ręką aby chłopak zajął jedno z miejsc, ten bez żadnego protestu wykonał to czego od niego oczekiwano.
Po drugiej stronie weneckiego lustra cały zespół przyglądał się sytuacji.
Młodzieniec wyglądał na skrajnie przerażonego, nie dało się tego ukryć. Cały drżał i rozbieganym wzrokiem przeczesywał puste praktycznie pomieszczenie, nie mogąc znaleźć miejsca , na którym mógłby zawiesić spojrzenie na dłużej.
Hatake usiadł na przeciw niego w rękach trzymając teczkę z tym co mogło być mu potrzebne przy przesłuchaniu.
_- Nazywasz się Keisuke Minoto tak?- Zadał pierwsze pytanie spoglądając beznamiętnie na przerażonego do granic możliwości chłopaka.
_- Owszem…- Odpowiedział szybko kiwając twierdząco głową.
_- Masz 25 lat i jesteś studentem ekonomii?
_- Tak, ale co to wszystko ma wspólnego z powodem , dla którego tutaj jestem?
_- Wczorajszego wieczora w dzielnicy Koto znaleziono martwą prostytutkę, tak się składa, że tankowałeś na stacji około kilometra od miejsca gdzie została zamordowana, na dodatek zachowywałeś się podejrzanie.- Oznajmił Hatake, chociaż po jego tonie głosu nie można było wywnioskować zupełnie nic!
Żadnych uczuć, żadnego przekonania, co zbijało chłopaka z tropu jeszcze bardziej.
_- Ale ja nic nie zrobiłem!- Zaprzeczył przerażony , chociaż Hatake w żaden sposób nie wspomniał o tym, że jest podejrzany.
_- Niczego ci nie zarzucam, chciałbym jednak znać powód twojego dziwnego zachowania. Może zażywasz narkotyki?
_- Nie, broń boże! Żadnych narkotyków, nie jeżdżę też po alkoholu przysięgam!- Zapewnił chłopak a w jego głosie brzmiała nutka desperacji.
Kakashi wiedział, że nawet jeśli nic nie zrobił to musiał coś wiedzieć, to zachowanie nie mogło być przypadkowe.
_- Skoro nie to dlaczego zachowywałeś się jakbyś był pod ich wpływem wtedy na stacji?- Zapytał a ton jego głosu wciąż pozostawał spokojnie niezmienny.
_- Ja po prostu…- Chłopak przerwał i ukrył twarz w dłoniach.
_- Jeśli coś wiesz musisz nam o tym powiedzieć, może nie jesteś mordercą, ale jeśli w trakcie śledztwa wyjdzie na jaw , że miałeś jakieś informacje pójdziesz siedzieć obok tego człowieka, który pozbawił te dziewczynę życia.
Możemy oskarżyć cię o współpracę z nim, albo o utrudnianie nam śledztwa, morderstwo to nie kradzież batona w sklepie. Mamy przed sobą poważną sprawę.- Siwowłosy odłożył teczkę na stolik po czym skrzyżował ręce na wysokości torsu i spojrzał na chłopaka przenikliwym wzrokiem.
Milczenie zdawało się trwać przez wieczność. Keisuke widocznie bił się z myślami.
_- Przyznałbym się nawet gdybym nie był winny, Kakashi jest straszny.- Bąknął Naruto a Sakura pokiwała głową wspaniale rozumiejąc co blondyn ma na myśli.
Niby wszystko przebiegało tak spokojnie i beztrosko, ale powietrze gęstniało z sekundy na sekundę i nie dało się tego ukryć!
Chłopak wciąż milczał widocznie się zastanawiając, był przerażony co do tego nie było najmniejszej nawet wątpliwości. Hatake był niemal pewien, że jest zamieszany w tą sprawę, nie wiedział jednak dlaczego jest tak oporny i nie chce podzielić się z nim swoją wiedzą.
_- Jeśli to wszystko co masz nam do powiedzenia jesteś już wolny, nie wyjeżdżaj z kraju ani z miasta na jakiś czas, uznamy to wówczas za ucieczkę przed odpowiedzialnością, pamiętaj też , że jeśli jakikolwiek trop ponownie naprowadzi nas na ciebie nie pójdzie ci już tak łatwo.- Oznajmił Hatake po czym podniósł się z krzesła i opuścił salę, stanął po drugiej stronie weneckiego lustra.
_- Ino, Shikamaru odwieźcie dzieciaka do domu, wyślijcie później patrol cywilnym samochodem, żeby nawet na chwile nie spuszczalni z niego oczu.-Zakomenderował po czym z resztą swoich współpracowników wrócił do biura.
Zajął swoje miejsce za biurkiem po czym z widocznym wyczekiwaniem spojrzał na Yamato, który w nerwowy sposób obgryzał końcówkę długopisu, którym jeszcze przed chwilą po drugiej stronie weneckiego lustra, zapisywał wszelkie potrzebne mu informacje do rozszyfrowania ich podejrzanego.
_- Jestem niemalże w stu procentach pewien, że chłopak jest zamieszany w tą sprawę. Co prawda z pewnością nie zabił dziewczyny, ale może być kimś w rodzaju świadka. Ważnego świadka bo mam wrażenie, że osobiście zna sprawcę. Być może jest zastraszany, nie jest przecież typem gościa, który sam z siebie utrudnia śledztwo.- Wyjaśnił Yamato, od czasu do czasu spoglądając na przygotowaną wcześniej przez samego siebie, ściągę.
_- Na boga, przysięgam nie wiem po co  was zatrudniają, płacą za to, że interpretujecie to co potrafimy zrobić sami bez waszej większej pomocy!- Bąknął Hatake a na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
Yamato przełknął głośno ślinę co nie umknęło Sakurze.
Czyli świnią i chamem był nie tylko dla nowicjuszy w swojej branży, ale i dla tych, których uważał za gorszych od siebie, traf chciał, że siedział na wysokim szczeblu i wszyscy w tej sali zajmowali te niższe.
Asuma zgromił wzrokiem przyjaciela, był chyba jedyną osobą w tej sali, która ani trochę się go nie obawiała.
Wszyscy milczeli nie chcąc wchodzić w żadną relację z mężczyzną siedzącym za biurkiem.
_- Choć prawdą jest, że nie wiele tu do interpretacji sądzę, że trochę cię ponosi Hatake.
Na dziś wszyscy macie wolne, do zobaczenia jutro!- Zakomenderował Sarutobi.
Różowowłosa jako pierwsza opuściła salę czując ogromną radość z zakończonego dnia pracy, atmosfera była tak ciężka i gęsta, że zaczęła odczuwać ogromne zmęczenie, zupełnie jakby spędziła na komendzie dwanaście ciężkich godzin a nie tylko sześć.
_- I jak Sakura, idziesz z nami?- Zagadnął Naruto.
_- Dzięki wielkie, ale mam jeszcze parę spraw do załatwienia, może innym razem.- Oczywiście skłamała.
Nie był to być może najcięższy dzień pracy jaki dotąd przeżyła, ale mimo wszystko chciała odpocząć i znaleźć się już w swoim niewielkim mieszkanku.
Z daleka od nowych twarzy, burkliwych przełożonych i wystraszonych świadków.

__ Zapach aromatycznej herbaty rozdzierał niewielką kuchnie, której okna wychodziły na zatłoczoną Tokijską ulicę.
Ciężkie chmury zasłoniły niebo, ale mimo wszystko na ulicach było jasno niczym za dnia, kolorowe lampy i sklepowe witryny dawały ostry blask, rażący mocniej niż słoneczne promienie za dnia.
Siedziała przy blacie barowym , mieszając w zamyśleniu łyżeczką.
Ciszę i spokój przerwał dźwięk dzwonka, którego się nie spodziewała.
Zeskoczyła z wysokiego krzesła i podążyła ku drzwiom, otworzyła je i uśmiechnęła się widząc swojego gościa.
_- Jak pierwszy dzień w pracy?- Zapytał białowłosy mężczyzna machając przed oczami butelką z ulubionym winem musującym.
_- Nie pytaj.- Stwierdziła zamykając drzwi za ojcem.
_- Czy jest ktoś, kto wyjątkowo utrudnia ci życie?- Zapytał spoglądając na nią tak pewnie, że z miejsca domyśliła się, iż wie o wszystkim lepiej niż mogłoby się to wydawać….

Uwaga

Muszę was z przykrością powiadomić, że do maja prawdopodobnie nie pojawi się żaden post.
Maszyna mojej pracy (laptopik) uległ zniszczeniu i mniej więcej do 10 maja nowy niestety się nie pojawi.
Dodatkowo na głowę zwaliło mi się kilka innych spraw, które są bardzo absorbujące czasowo i ciężko mi jest wszystko pogodzić tak aby miało ręce i nogi.
Postaram się w okresie kiedy będę bez komputera napisać chociaż kilka rozdziałów, które od maja zaczną pojawiać się regularnie! A może jakaś dobra dusza z moich znajomych pozwoli mi na defraudacje ich komputerów i coś tam jednak uda mi się opublikować, zaglądajcie więc od czasu do czasu , a może coś się pojawi!
Mam nadzieję, że nie stracę wszystkich czytelników i już od maja ruszymy pełną parą na nowo!
Pozdrawiam Was gorąco i do napisania!

1.Martwa prostytutka

__ Deszcz siąpił za oknami, poranek był ponury i ciemny mimo tego, że wiosna trwała już od jakiegoś czasu a dzień wstawał już coraz wcześniej.
25 letnia dziewczyna o różowych włosach siedziała w kuchni swojego niedużego mieszkania napawając się zapachem aromatycznej , mocnej kawy.
Problemów ze snem nie ułatwiała jej ani dziwaczna przeszłość, ani stresująca praca na domiar wszystkiego już niebawem miała zacząć wszystko od nowa.
Nowy komisariat, nowy wydział, nowe miasto , cała przeszłość miała zostać zapomniana a życie rozpocząć bieg nową ścieżką.
Bezwiednie mieszała ciepły napój srebrną łyżką pochodzącą z zastawy, którą dostała z okazji kupna nowego mieszkania od przybranych rodziców, zawsze robili tylko praktyczne prezenty.
Kiedy była dzieckiem budziło to złość, ale gdy dorosła dostrzegła w tym wszystkim logikę.
__ Uspokajający dźwięk deszczu uderzającego o plastikowe okna rozdarł nagle głośny dzwonek telefonu stacjonarnego.
Dziewczyna podeszła do słuchawki i odebrała.
_- Mam nadzieję, że nie śpisz i już powoli przygotowujesz się do pierwszego dnia pracy ?- W słuchawce usłyszała przyjazny męski głos swojego ojczyma.
Był człowiekiem dzięki, któremu zawsze potrafiła się uśmiechnąć, bawił ją niesamowicie podczas kiedy jej matkę często wytrącał z równowagi.
Jiraiya bo tak miał na imię , był miłośnikiem wszystkich kobiet , a zwłaszcza tych o nienagannej urodzie, czego żona nie była w stanie strawić.
Często się o to kłócili , chociaż jej zdaniem zupełnie bezpodstawnie, bo mimo tego, że Jiraiya oglądał się za kobietami na ulicach, zdarzało się nawet, że do nich zagadywał to i tak w jego sercu było miejsce tylko na jedną kobietę! Tsunade, blond komendantkę o mocnym genie nie starzenia się, dzięki czemu mimo swojego wieku wciąż wyglądała na prawdę powalająco.
Czasem Sakura żałowała , że kobieta nie jest jej biologiczną matką bo w jej wieku, nie narzekałaby z pewnością gdyby wyglądała choć po części tak dobrze jak ona.
_-Wstałam już dawno temu tato, nie musisz się tak martwić.- Mruknęła do słuchawki z uśmiechem, jakby w ten sposób mógł wyczuć ciepły tembr jej głosu.
_- Kiedy wyjeżdżałaś do Osaki też tak mówiłaś. Z resztą nie ważne, cieszę się, że już jesteś i będę miał cię na wyciągnięcie ręki kiedy tylko zechcę.
Matka też na pewno się cieszy, ale znasz ją… Nigdy nie mówi o takich rzeczach wprost.-Oznajmił po czym nie czekając na odpowiedź dziewczyny rozłączył się.
Sakura odetchnęła po czym odłożyła słuchawkę, to nie było tak, że rozmowy z ojcem ją męczyły, zwykle bywało zupełnie inaczej, ale samo wspomnienie Osaki wywoływało na jej ciele nieprzyjemne dreszcze.
Nie chciała wracać wspomnieniami do tamtego miejsca, do zdarzeń i wspomnień , które ściśle się z nim wiązały.

__ Młody policjant w mundurze bez oznaczeń na pagonach siedział znudzony przy biurku, twarz opierał na dłoni lustrując z wolna pomieszczenie , w którym się znajdywał.
Nie często zdarzało mu się przyjść do pracy przed czasem, ale tym razem udało się!
Po tym jak ostatnio zebrało mu się od komendantki wolał uważać, w końcu chciała go nawet zawiesić!
Blondyn jednak zastanawiał się nad tym jak jego jedno spóźnienie i w związku z tym groźba zawieszenia, mają się do codziennych spóźnień jego przełożonego.
_- Cześć Naruto, nie pomyliły ci się miejsca?-  Bąknął Asuma, zastępca jego „kierownika” wchodząc do gabinetu.
Chłopak z miejsca poderwał się na równe nogi i uniósł ręce ku górze w poddańczym geście, szybko wychodząc zza biurka Kakashiego.
Usiadł na długiej, drewnianej ławce rozstawionej pod ścianą po czym spojrzał ze skruszoną miną na Policjanta poprawiającego właśnie swój mundur.
_- Spokojnie, nic mu nie powiem, ale na wszelki wypadek nigdy więcej nie siadaj za jego biurkiem, co prawda zwykle się spóźnia, ale jest na tyle nieobliczalny, że może nas zaskoczyć i pojawić się wcześniej.- Asuma uspokoił chłopaka po czym poklepał go krzepko po ramieniu.
Blondyn był najnowszym nabytkiem ich komisariatu, na dodatek chłopak był młody i nie miał żadnego doświadczenia w tej pracy, wcześniej starał się zajmować dziennikarstwem i to nie przysporzyło mu zbyt wielu przyjaciół na komendzie.
Asumie było go trochę szkoda, został wrzucony na głęboką wodę i zdany na jego przyjaciela, który niestety dla kadetów był obrzydliwym tyranem i nigdy, ale to przenigdy nie przebierał w słowach aby określić stan ich wiedzy czy inteligencji.  Jak to mówią? Szczery do bólu!
_- Wcześniej? Pracuję tu już od dobrych trzech miesięcy i jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się przyjść wcześniej, poza tym skoro jest nieobliczalny jak udało mu się przejść testy psychologiczne?- Naruto wydawał się być tym faktem na prawdę zaniepokojony na co Asuma zareagował śmiechem, a kiedy już się uspokoił odparł :
_- Ja na tym komisariacie pracuje już 15 lat i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby Hatake zjawił się w pracy na czas, a jeśli o testy chodzi, cóż nie wiem, ale jedno jest pewne, dzięki tej swojej „nieobliczalności” właśnie, jest taki dobry w te klocki rozumiesz młody?- Sarutobi sięgnął po teczkę z aktami, która leżała na biurku Kakashiego.
_- Rozumiem.- Bąknął Uzumaki czując się w tej sytuacji pokrzywdzony, dlaczego jednym spóźnienia uchodzą na sucho dla innych zawsze muszą kończyć się karą.
_- Cześć!- Młody brunet przywitał się z mężczyznami znajdującymi się w pomieszczeniu.- Tsunade wspominała wam już o nowej sprawie?
_- Nie miała jeszcze okazji, mamy jakieś ciepłe nowinki?- Zapytał z uśmiechem Asuma spoglądając na chłopaka, który w tym momencie z bloku rysunkowego wyciągnął kartkę , na której widniał czyjś rysopis.
_- Wczoraj wieczorem w dzielnicy Koto ktoś zamordował prostytutkę, to rysopis człowieka, który później w tej okolicy tankował samochód i zachowywał się dosyć podejrzanie.
_- Prostytutkę w Koto?- Asuma właściwie pytał sam siebie, a kiedy zauważył zaskoczoną minę blondyna uśmiechnął się ponownie i dodał.- To bardzo spokojna dzielnica za miastem, nigdy wcześniej nie dochodziło tam do żadnych zbrodni, a prostytutek tam nie ma.
_- Może więc jakaś prostytutka na dojazd?- Naruto wzruszył ramionami nie widząc w takiej sytuacji innego wyjścia.
_- W sumie nie zdziwiłoby mnie to gdyby nie fakt, że to dzielnica starych ludzi , lasy i kilka domków na krzyż, jeden mały sklepik i stacja benzynowa to wszystko. Zadupie jak się patrzy.- Stwierdził Asuma drapiąc palcami po zaroście.
_- Moim zdaniem to idealne miejsce na morderstwo, starsi ludzie wcześnie kładą się spać, niczego nie dostrzegają, ruchu nie ma tam prawie żadnego.- Mówiąc to Sai spojrzał raz jeszcze na portret.
_- A na stacji nie było monitoringu?- Zapytał Uzumaki.
_- Niestety, monitoring jest, ale jak się okazało od ponad siedmiu miesięcy nie sprawny o czym właściciel nawet nie wiedział, ufał swoim pracownikom, nie było żadnych napadów czy kradzieży tak więc nie miał potrzeby sprawdzania nagrań.- Odparł brunet po czym wzruszył ramionami i opuścił salę, wcześniej jednak wręczając Asumie portret do ręki.
_- No , no Naruto! Muszę ci powiedzieć, że radzisz sobie coraz lepiej, zaczynasz nawet kumać o co chodzi w prowadzeniu dochodzenia.- Sarutobi zaśmiał się po czym wyciągnął z kieszeni papierosa, otworzył okno na oścież , usiadł na szerokim parapecie następnie go odpalając.
Zaciągnął się kilka razy wypuszczając z płuc gęsty dym.

__Na parkingu pod budynkiem rozbrzmiał dźwięk silnika i pisku opon, siwowłosy mężczyzna zaparkował po czym wysiadł z samochodu i ruszył po schodach po chwili znikając w głębi pomieszczenia. Mimo spóźnienia wcale się nie spieszył, autem zaś zwykł jeździć na prawdę szybko bez przyczyny.
Wspiął się po kolejnych schodach, które znajdowały się wewnątrz budynku po czym wszedł do swojego gabinetu, w którym na jego przyjście czekało już dwóch mężczyzn.
_- Yo .- Przywitał się krótko po czym zamknął za sobą drzwi i wszedł w głąb pomieszczenia.
_- Dzień dobry inspektorze Hatake.- Bąknął Naruto spoglądając na mężczyznę z wyrzutem.
_- Mamy nową sprawę.- Zaczął Asuma bez zbędnych uprzejmości. Wiedział, że jeśli o Kakashiego chodzi nie ma to większego sensu, znali się już kupę lat i pracowali razem, więc nawykli do wzajemnego ignorowania się.
Kakashi wyjął z ręki przyjaciela rysopis po czym spojrzał na niego unosząc ku górze jedną brew, Naruto widząc to postanowił wyjaśnić:
_-Wczoraj wieczorem w Koto ktoś zabił prostytutkę.
_- Aha. Mamy coś więcej? – Zapytał Kakashi.
_- Portret pamięciowy podejrzanego.- Asuma wskazał na rysunek Saia
Mężczyzna spojrzał przelotnie na przyjaciela po czym wszedł za swoje biurko i usiadł na krześle przysuwając się bliżej niego.
_- To niezbyt wiele.- Stwierdził krótko, jak zresztą miał w zwyczaju.
Wszyscy wiedzieli, że nie jest zbytnio gadatliwy, ani towarzyski i najchętniej pracowałby sam, no niestety! Jego profesja na to nie pozwalała, tutaj im więcej bystrych umysłów tym lepiej!
_- Tsunade jeszcze nie było więc nie mamy żadnych akt.- Wyjaśnił blondyn i w tym właśnie momencie do gabinetu Hatake, bez pukania , ani wcześniejszego uprzedzenia wtargnęła pani komendant z różowowłosą dziewczyną, która nikomu z nich nie była znana.
_- O wilku mowa.- Powiedział Hatake uśmiechając się odrobinę ironicznie.
_- Po pierwsze to komendant Tsunade, nie przypominam sobie żebyśmy przeszli na ty!- Powiedziała blondynka wskazując palcem na Naruto.- Po drugie mam dla was dwie nowe sprawy.
_- Zamieniam się w słuch.- Bąknął Kakashi opierając się wygodnie o swoje krzesło.
_- Zacznę od pierwszej mniej ważnej, macie nową sprawę.- To mówiąc na biurko rzuciła kolejną teczkę po czym spojrzała na różowowłosą , która zachęcona wzrokiem matki weszła głębiej.- Druga sprawa , to właściwie osoba, od dziś pracować będzie z wami Sakura Haruno.
_- Nie potrzeba mi więcej bab w grupie.- Skwitował Kakashi, zupełnie nie przejmując się obecnością nowej dziewczyny.
_- Gówno mnie to obchodzi Hatake. Kiedy ja uznaję, że jest wam potrzebny ktoś jeszcze to jest.  Poza tym Sakura nie jest zielona, studiowała na uczelni oficerskiej w Osace , pracowała tam później rok czasu i jest moją adopcyjną córką.
_- A co to kurwa biznes rodzinny? To komenda, wydział kryminalny nie przedszkole dla ładnych dziewcząt.- Powiedział oburzony Hatake podnosząc się znad stolika.
_- Waż słowa Hatake! Sakura zostaje z wami i koniec!- Krzyknęła blondynka.
_- Już mam jedno dziewczątko przez , które ludzie nie mogą skupić się na swojej pracy, nie potrzebne mi drugie wciśnij ją gdzie indziej, mnie w to nie mieszaj.- Hatake nie odpuszczał, nie zamierzał niańczyć kolejnej dziewczyny, która zamiast skupiać się nad śledztwem użala się nad pękniętym paznokciem, praca z kobietami była kłopotliwa na dodatek wszystko spowalniała.
_- Przestań pieprzyć głupoty,  panna Haruno ma stopień sierżanta i jest dobra w swoim fachu na pewno nie będzie wam zawadzać, z resztą nie wiem po co ja jeszcze z tobą dyskutuje, nie zapominaj kto jest twoim szefem Hatake!- Tsunade obróciła się po czym bez żadnych więcej tłumaczeń opuściła biuro mężczyzny.
Wewnątrz zapanowała nieprzyjemna cisza.
Atrakcyjna, młoda dziewczyna stała wlepiając swe zaskoczone zielone oczy w każdego z mężczyzn po kolei, widać było, że została zbita z pantałyku i z pewnością nie miała ochoty tutaj zostawać.
Najchętniej wybiegłaby za swoją matką trzaskając drzwiami i więcej nie wróciła, jednak nie miała wyjścia. Było już postanowione.
_- Stopień sierżanta po roku pracy? I powiedzcie mi, że koneksje rodzinne w naszym kraju wcale nie są ważne.- Burknął Hatake spoglądając na dziewczynę stojącą na przeciw jego biurka, nie zamierzał jej traktować ulgowo tylko i wyłącznie dlatego, że była córką komendantki, dla niego póki nie udowodniła swojej wartości była nikim.
_- Rok czasu na stażu i rok czasu normalnego zatrudnienia proszę pana.- Wyjaśniła krzyżując ręce na piersiach, chciał wojny? Będzie ją miał! Można było jej zarzucić wszystko, ale to co osiągnęła nie miało żadnego związku z Tsunade, na wszystko zapracowała sobie sama chociaż wcale nie było łatwo.
__Asuma widząc gęstniejącą sytuację postanowił się wtrącić aby nieco rozładować tę elektryczność, która drżała w powietrzu.
_- Jestem  komisarz Asuma Sarutobi.- Przedstawił się wyciągając dłoń ku dziewczynie ta uścisnęła ją z zadowoleniem, może ktoś w tej grupie nie był skończonym idiotą?
_- Sierżant Sakura Haruno.- Powiedziała posyłając mężczyźnie serdeczny uśmiech.
_- Posterunkowy Naruto Uzumaki!- Krzyknął chłopak po czym skinął w jej stronę głową a ona obdarowała go uśmiechem, sama jeszcze całkiem niedawno była posterunkową i wspaniale wiedziała co to oznacza, wszyscy patrzą ci wciąż na ręce i szukają choćby najmniejszego błędu do wytknięcia bo kiedy jesteś już na wyższym szczeblu w dziwny sposób awansuje też tolerancja na twoje pomyłki!
_- Koniec tych uprzejmości, może wreszcie zabierzemy się za pracę? Sprawa czeka!- Powiedział beznamiętnie Kakashi, był już spokojniejszy , ale dziewczynę w dalszym ciągu traktował jak powietrze.
_- A to jest właśnie Inspektor wydziału kryminalnego wielki i wspaniały Hatake Kakashi łowca głów.-Zaśmiał się Asuma co spotkało się z gromiącym wzrokiem jego przełożonego.
Sarutobi jednak nie przejął się tym zbytnio i zwyczajnie wzruszył ramionami z uśmiechem, który dosyć często wytrącał Hatake z równowagi.
Starał się być spokojnym człowiekiem, ograniczać nerwy, ale kiedy pracowało się w tak zróżnicowanym zespole to nie było łatwe.

__ Cały zespół Kakashiego zebrał się w jego nie wielkim gabinecie, mimo otwartego na oścież okna zrobiło się dosyć duszno, deszcz przestał padać i zaczęło zbierać się na kolejną burzę tego wiosennego dnia.
Już kilka razy miał zamiar prosić o przydzielenie mu większego biura, wiedział jednak świetnie, że jeśli to zrobi będzie zdany na łaskę Tsunade, a cholernie nie lubił się jej podkładać.
Sakura, Naruto, Ino, Sai i Shikamaru siedzieli na drewnianej ławce, zaraz obok nich stał Asuma i Iruka a Kakashi zajął miejsce na przeciw pod sporych rozmiarów korkową tablicą.
Za pomocą pineski przyczepił najpierw rysopis podejrzanego, później zdjęcie prostytutki z przed wypadku i te już z miejsca zbrodni.
Ino skrzywiła się widząc tę rzeź, mnóstwo krwi i ran, prostytutka była okropnie zmasakrowana,od początku swojej pracy w tym wydziale nie brała jeszcze udziału w tak krwawym precedensie.
_- Otóż wiemy, że dziewczyna nazywała się Miko Yasumi,  miała dwadzieścia lat studiowała ekonomię a jako prostytutka widać sobie dorabiała. Znajomi i rodzina rzekomo nic nie wiedzą na ten temat, nikt nie podejrzewał jej o coś podobnego, nie miała też żadnych zatargów z prawem no i przede wszystkim wrogów.
Nikomu też nic nie wiadomo na temat jakiegoś zauroczonego amanta, chętnego zemsty byłego, wykładowcy twierdzą, że dziewczyna miała samych przyjaciół , nie była bardzo popularna, ale na pewno lubiana.- Hatake mówił od czasu do czasu po raz kolejny zaglądając w akta dostarczone mu przez Tsunade, z którymi około godziny wcześniej zdążył się już zapoznać.
_-Może więc nie dogadała się z jakimś alfonsem?- Zapytał Shikamaru, chociaż widocznie znudzony był całą okolicznością i nie bardzo miał ochotę brać w tym wszystkim udział, wiedział jednak, że jeśli będzie śpiący Hatake sprawi, że z miejsca się rozbudzi, nie chciał tego przechodzić po raz kolejny.
Z nim chyba nikt nie lubił się kłócić.
_- Pomyśl trochę, studentka sobie dorabiała , z pewnością więc nie pracowała w jakimś burdelu, pewnie wybierała klientów na własną rękę.- Stwierdziła Ino.
_- I to mogłoby przynieść jej klienta, który nie chciał zapłacić i tak się z nią rozprawił? -Zapytał Naruto z głupawym uśmiechem.
_- Nie durniu! Klienta psychopatę! Skoro nie pracowała w burdelu nie miała też ochrony, poszła zrobić co miała i już nie wróciła.- Skwitowała Ino.
Kakashi przyglądał się całej rozmowie stojąc pod tablicą, jeszcze jakiś czas temu jego uczniowie siedzieli jak ostatnie przygłupy z otwartymi gębami nie wypuszczając z siebie ani jednego słowa, które miałoby jakiś sens, dziś potrafili nawet sami rozważać nad zajściem. No! Może wciąż nie uważał ich za idealnych adeptów i przyszłe gwiazdy kryminalistyki, ale radzili sobie coraz lepiej i nie mógł tego ukryć.
Poczekał, aż zamilkną na powrót po czym kontynuował :
_- Z zeznań pracownicy stacji paliw  wynika, że podejrzany od momentu wejścia zachowywał się dziwnie, wciąż się oglądał, otrzepywał ubrania, miał rozbiegany wzrok…
_- Może był naćpany?- Przerwał Naruto.
_- Może dasz mi dokończyć? Płacił gotówką i strasznie trzęsły mu się ręce, bardzo się spieszył i odjechał z piskiem opon.
_- Cholera, no szkoda, że nie ma nagrania wideo.- Mruknął Iruka kręcąc głową.
_- Od kiedy to seryjny morderca nie zachowuje pozorów i trzęsie się jak osika?- Rzucił Shikamaru.
_- Chłopcze obudź się, kto mówi tu o seryjnym mordercy, nic takiego nie padło z naszych ust to z pewnością jednorazowy strzał więc skup się.-Zrugał go Asuma.
_- Może podejrzany wcale nie był mordercą a świadkiem? Zobaczył coś czego nie chciał i postanowił jak najszybciej uciec?- Zapytała Sakura.
_- Proszę bardzo pani Haruno ma jednak głos, może coś z niej będzie.-Bąknął Hatake delikatnie bujając się w przód i w tył , był to ruch , który pomagał zachować skupienie podczas gdy każdy miał coś ciekawego do powiedzenia.
Musiał zbierać myśli dokładnie nie pozwalając pojedynczym gdzieś się zagubić.
_- Ale wtedy wchodziłoby w grę jakieś mafijne przestępstwo, zwykle gdy jedna osoba kogoś zabija a ktoś inny to widzi to dzwoni na policję.- Stwierdził Naruto.
_- Zdziwił byś się.-Rzuciła różowowłosa.
_- Dobra powiedzmy, że jeśli o sprawcę chodzi nic jeszcze nie wiemy, wsiądziemy w radiowóz i pojedziemy sprawdzić okolicę z rysopisem Saia, popytamy może ktoś będzie coś wiedział.
Asuma , Naruto, Shikamaru i Ino pojedziecie ze mną reszta zaczeka tu w komisariacie, w razie gdybyście dowiedzieli się czegoś nowego dajcie znać.- To mówiąc Hatake sięgnął po czarny płaszcz, który wcześniej zawiesił na oparciu obrotowego krzesła i zarzucił go sobie na ramiona.
_- Inspektorze Hatake, mogłabym pojechać na wywiad z wami? Jestem w tym całkiem dobra.-Sakura podniosła się z krzesła gotowa wyjść razem z resztą, która miała mu towarzyszyć.
_-To ja tu jestem  od stwierdzania w czym jesteś dobra a w czym nie, mamy cały zespół w komisariacie też ktoś musi zostać.- Powiedział zapinając guziki płaszcza.
_- Skąd ma pan wiedzieć, że jestem w tym dobra jeśli nie zgodzi się pan na to bym mogła się wykazać.- Dziewczyna widocznie była równie uparta co i on i nie zamierzała odpuścić, może odziedziczyła coś z charakterku swojej adopcyjnej matki?
_- Dziewczyna ma rację. Iruka i Sai poradzą sobie sami.- Powiedział Asuma kładąc dłoń na ramieniu nowego ogniwa.
________________________________________________________________________________
No i koniec rozdziału pierwszego na dobry początek!
I jak podoba się wam moja nowa propozycja?
Trzymam kciuki, że i to spotka się z waszą przychylną opinią!

Notki pojawiać się będą tutaj, jak i zarówno na moim pierwszym blogu, raz do dwóch razy w miesiącu!

Gorąco czekam na wasze zdanie na temat tego wszystkiego i pozdrawiam was serdecznie!